szukaj
Materiały filmowe Zobacz więcej
DSC_2085

DSC_2085

Data: 2011-01-10

W najnowszym numerze
REKLAMA
szukaj

Jak nauczyć się zawodu instrumentariuszki? Na bloku, z mentorem

Pielęgniarstwo operacyjne jest to praktyczna dziedzina, której przedstawiciele analizują i rozwiązują problemy związane z zapewnieniem sprawnego przebiegu zabiegów operacyjnych, jak również koniecznością poszanowania poczucia godności osobistej i bezpieczeństwa pacjenta na bloku operacyjnym.   Praca instrumentariuszki wymaga specyficznej wiedzy dotyczącej *teoretycznego przebiegu operacji w celu dobrania właściwego narzędzia, szwu lub innych przedmiotów potrzebnych operatorowi na danym etapie zabiegu, *rozróżniania narzędzi, nici chirurgicznych w celu dobrania odpowiednich do typu operacji, *technik kontroli skuteczności procesu sterylizacji, *obowiązujących procedur postępowania w przypadku zabiegów planowych i ostrodyżurowych. Treści te w znacznej części nie są ujęte w kształceniu pielęgniarek i położnych, dlatego naukę swojego zawodu przyszłe instrumentariuszki zaczynają dopiero na bloku. Kursy kwalifikacyjne i specjalizacje są przewidziane dla osób, które już podstawy swojego rzemiosła znają. Szkolenie instrumentariuszki poza miejscem pracy jest rzadkością.   Specyfika pracy na bloku operacyjnym Personel stały zatrudniony na bloku operacyjnym stanowi zespół pracowniczy, który ma specyficzny sposób porozumiewania się i rozwiązywania konfliktów. Z uwagi na dużą samodzielność w wykonywaniu obowiązków dobrze funkcjonuje kontrola wewnętrzna. Dostrzeżone błędy są natychmiast eliminowane, a kierownik z zespołem zastanawia się nad przyczyną błędu, co zwykle prowadzi do modyfikacji procedur. Instrumentariuszki muszą umieć współpracować z różnymi osobami, ponieważ za każdym razem wchodzą w skład innego zespołu operacyjnego. „Potrafią porozumiewać się z lekarzem w pół słowa czy samym tylko spojrzeniem. Tworzą z lekarzami doskonale współdziałający zespół” (Gramglewicz). Zespół operacyjny to „grupa osób, której zadaniem jest możliwie najlepsze i najszybsze wykonanie złożonej procedury medycznej, jaką jest zabieg operacyjny” (Szreter). Jego liderem jest najczęściej operator, to on narzuca tempo i styl pracy pozostałym członkom zespołu. W zespole są dwie centralne pozycje: chirurga, który operuje, i anestezjologa, który znieczula pacjenta.   Asysta instrumentariuszki Instrumentariuszki nie mają udziału w podejmowaniu decyzji co do rodzaju zabiegu, badań diagnostycznych, zakresu operacji. Jednak ich praca ma duży wpływ na pracę całego zespołu operacyjnego. Nawet najsprawniejszy chirurg nie będzie działał szybko, jeśli co chwila będzie musiał czekać na jakąś rzecz, bo instrumentariuszka jej nie ma. Nie oznacza to, że należy zabierać na stolik Mayo rzeczy „na wszelki wypadek”. Instrumentariuszka ma obowiązek słuchać i analizować wypowiedzi operatora i jego asystenta i wyciągnąć wnioski, prosić o dodatkowe informacje. Decyzje instrumentariuszek można podzielić na dwie kategorie: związane z uczestniczeniem w operacjach w charakterze pielęgniarki „łącznikowej” oraz związane z uczestniczeniem w charakterze pielęgniarki asystującej, tzw. „czystej”. Decyzje instrumentariuszek łącznikowych dotyczą sposobu objęcia opieką pacjenta, poszanowania jego godności osobistej itp., np. zwracania się do pacjenta w sposób, w jaki sobie życzy, zachowania z nim dobrego kontaktu, unikania niepotrzebnego obnażania, dopilnowania ułożenia na stole zgodne z przepisami BHP, właściwego podłączenia do aparatury. Narzędziem pracy instrumentariuszki jest nie tylko aparatura i sprzęt medyczny (narzędzia materialne sztuczne), lecz również użyte bezpośrednio słowo (narzędzie niematerialne naturalne). Decyzje instrumentariuszek asystujących lekarzom do zabiegów (tzw. „czystych”) dotyczą odpowiedniego do rozpoznania wyboru zestawu narzędzi i nici. W czasie zabiegu od instrumentariuszki asystującej wymaga się obserwowania pola operacyjnego i uprzedzania faz przebiegu operacji w celu jej usprawnienia; potrzebną rzecz lekarz powinien otrzymywać bez oczekiwania. Instrumentariuszka musi też być przygotowana na trudne sytuacje, aby ich wystąpienie nie skonsternowało jej i by mogła podjąć szybką i właściwą decyzję. Instrumentariuszka wspólnie z lekarzem rozstrzyga o użyciu w danym momencie narzędzia, szwu czy podwiązki. Jest to możliwe tylko wtedy, kiedy jest jej znany standardowy przebieg operacji. Osoba, która zaczyna pracę na bloku, musi się tego wszystkiego nauczyć.   Adaptacja i szkolenie nowej instrumentariuszki Osoba zdecydowana podjąć pracę w charakterze instrumentariuszki uczy się od starszych koleżanek. W tym zawodzie czasem prosta czynność, jaką jest np. wyjęcie narzędzia ze sterylnego opakowania, jest złożoną procedurą (trzeba wiedzieć, gdzie stanąć, jak otworzyć, jak podać, gdzie ten fakt odnotować itp.). Nowa instrumentariuszka powinna zostać otoczona opieką przez cały zespół. W pierwszym dniu pracy jest zwykle przedstawiana ordynatorowi oddziału. Kierownik bloku lub wyznaczona przez niego osoba zapoznaje koleżankę z topografią oddziału, ze sposobem poruszania się po bloku i poza nim. Przez pierwsze dni nowa koleżanka oswaja się ze specyfiką pracy, zawsze ma przy sobie kogoś bardziej doświadczonego. Podczas kolejnych dni poznaje specyficzny język używany przez personel bloku, znaczenie poszczególnych zwrotów, skrótów itp. Pomału wdraża się do pracy i rozpoczyna się proces jej szkolenia. W moim oddziale dostępne są książki opisujące, jak powinien wyglądać blok, jakie wymagania stawiane są pracującemu w nim personelowi, jak przebiegają ważniejsze zabiegi operacyjne i jakie jest do nich potrzebne instrumentarium. Za proces adaptacji nowej osoby odpowiedzialny jest cały zespół, a szczególnie jego kierownik. W toku wdrażania do pracy zostaje ona zapoznana z tym, co wypada, co nie, jak należy reagować na różne sytuacje, poznaje opowieści o sławnych postaciach – jednym słowem poznaje kulturę bloku i jego misję. Proces szkolenia nowej instrumentariuszki może trwać nawet kilka lat; jest tym dłuższy, im więcej typów operacji wykonuje się w danym bloku operacyjnym. Rozpoczyna się od demonstracji najprostszych i najczęściej powtarzanych czynności. Przeprowadza ją doświadczony pracownik, najlepiej utalentowany pedagogicznie. Nowa instrumentariuszka ma nie tylko opanować manualne umiejętności, ale także rozumieć ich sens. Rolą kierownika zespołu jest śledzenie postępów szkolenia. Nowa instrumentariuszka ma czas, aby poznać kolejność etapów zabiegu np. otwarcia jamy brzusznej, a potem w rozmowie z kierownikiem zdaje relację z tego, czego się dowiedziała. Te rozmowy nie są egzaminem; mają na celu nie tyle sprawdzenie wiadomości, ile wzajemne poznanie się nowego pracownika i kierownika, który ma okazję wyjaśnić wątpliwości i trudne szczegóły. Jest pożądane, aby w pierwszym miesiącu pracy nowa instrumentariuszka zadawała członkom zespołu dużo pytań. Poznaje w ten sposób cały skład zespołu, a zespół postrzega ją jako osobę zaangażowaną w proces własnej nauki. Z doświadczenia wiem, że każda koleżanka chętnie dzieli się wiedzą. Powiem nawet, że z nową osobą, która nie zadaje pytań, trudno się pracuje: nie wiadomo, czy nie pyta dlatego, że ma niezbędne wiadomości, czy po prostu nie jest zainteresowana pracą. Oprócz umiejętności manualnych instrumentariuszka powinna mieć określone cechy osobowościowe: zdolność koncentracji, umiejętność obserwacji i szybki refleks. Niektóre są wrodzone, inne można wypracować. Pomocny jest wzorzec, który reprezentuje osoba mentora. Dobrze, jeśli między mentorem i jego podopiecznym zawiąże się przyjaźń. Nowa instrumentariuszka powinna wykazać tu inicjatywę: zaobserwować, która z koleżanek jest najczęściej pytana o opinie, która jest proszona o pomoc, gdy np. nie działa sprzęt – i taka osoba powinna stać się dla niej wzorcem w wykonywaniu codziennych obowiązków.   Mentoring: optymalna forma szkolenia instrumentariuszki W zespołach pracowniczych mentorem (czyli nauczycielem, wychowawcą, „mądrym doradcą”) jest zwykle pracownik o długim stażu, otwarty, łatwo nawiązujący kontakt z ludźmi, starszy od podopiecznego o 8-12 lat. Mniejsza różnica wieku sprawia, że podopieczny porównuje się, a nawet rywalizuje z mentorem, z kolei większa sprawia, że relacja między nimi przypominają relacje rodzic - dziecko, co może doprowadzić do buntu i odrzucania sugestii mentora. Mentoring jest bardzo dobrym instrumentem nie tylko adaptacji, ale i rozwoju zawodowego i doskonalenia w sytuacji, gdy fluktuacja pracowników w firmie jest niewielka, a wymagane kompetencje są złożone i chodzi nie tylko o poprawność pracy, ale i o jakość. Mentoring jest procesem długotrwałym, realizowanym w cyklu kilkuletnim; wyróżnia się w nim fazy inicjacji, kultywacji, separacji, redefinicji. Faza inicjacji to pierwszy rok pracy. Nowa instrumentariuszka poznaje zespół. Wybiera sobie lub dostaje mentora (jest nim zwykle instrumentariuszka, która pracuje na zmianie rannej, ponieważ sprzyja to szkoleniu: mentor i jego podopieczna widują się codziennie). Podopieczna bacznie obserwuje opiekuna, zadając mu wiele pytań (im więcej, tym lepiej). Mentor stara się szczegółowo tłumaczyć każdą czynność. „Nowicjuszka” od niego uczy się nazw narzędzi (katalogowych i zwyczajowych), poznaje rodzaje szyć, a także nawyki poszczególnych chirurgów. To mentor podpowiada świeżo upieczonej instrumentariuszce kolejne czynności, obserwuje jej pierwsze kroki przy stole operacyjnym pomagając, a jeżeli trzeba, zastępując w asyście. Ten etap jest zakończony, kiedy pracownik zna podstawy swego rzemiosła i jest w stanie sprostać samodzielnemu dyżurowi. Jest to czas doskonalenia manualnych umiejętności i czas integracji lub przynajmniej akceptacji norm zespołu. Etap kultywacji to 2.-5. rok pracy nowej instrumentariuszki. Doskonali ona swoje umiejętności, zbiera doświadczenia. Podczas samodzielnych dyżurów nieraz pojawiają się nowe sytuacje; wówczas zwraca się o radę do opiekuna. W tym okresie stosunki między koleżankami stają się bardziej partnerskie, nowa instrumentariuszka wypracowuje swoje miejsce w strukturze zespołu, zostaje przez niego uznana. Przestaje być „nową”. Relacje z mentorem bardziej przypominają koleżeńskie układy niż relacje mistrz – uczeń. Pod koniec okresu kultywacji ma miejsce separacja. Instrumentariuszka jest w pełni samodzielna, wypracowała własny styl pracy. Może czuć opór przed bezkrytycznym naśladowaniem mentora. Jest naturalne, że stosunki mistrz – uczeń są coraz luźniejsze, instrumentariuszka czuje, że jest w stanie sprostać każdemu zadaniu. Kierownik przydziela jej zadania na takich samych zasadach jak innym pracownikom, nie zapominając o monitorowaniu postępów jej pracy (np. pytając po zabiegu o jego przebieg). Po ok. pięciu latach pracy następuje faza redefinicji. Podopieczna cieszy się pełnym zaufaniem kolegów. Od mądrości mentora zależy, czy przez niego szkolona instrumentariuszka będzie się angażować w pracę, doskonalić się, czy spocznie na laurach, uważając, że nie musi być najlepsza. Wielką satysfakcją dla mentora jest wyszkolenie takiej instrumentariuszki, której w przyszłości będzie można powierzyć odpowiedzialne zadanie wyszkolenia nowego pracownika. Czas trwania faz mentoringu nie jest sztywny; oznaką rozpoczęcia nowej fazy jest postawa pracownika i osiągnięty przez niego poziom wiedzy. Należy jednak zaznaczyć, że każdy nowy pracownik musi mieć motywację do tej pracy. Jeżeli do zespołu trafi osoba, która nie czuje się w nim dobrze, należy przenieść ją na inne stanowisko. Nie każda pielęgniarka może i chce być instrumentariuszką.     mgr socjologii, piel. dypl. Joanna Borzęcka Blok Operacyjny Szpital Wojewódzki im. Jana Bożego w Lublinie   Piśmiennictwo 1.Ciuruś M.: Rozwój pielęgniarstwa operacyjnego w Polsce. Rola i zadania pielęgniarki operacyjnej. ,,Blok Operacyjny” 2002, 1. 2.Gramlewicz B.: Socjologiczno-pedagogiczne aspekty wykonywania zawodu pielęgniarki. Wydawnictwo UŚl., Katowice 1999. 3.Harmsen G.: Przebieg operacji od A do Z. Praktyczny przewodnik dla instrumentariuszek. PZWL, Warszawa 1999. 4.Jamka B.: Adaptacja społeczno-zawodowa pracowników jako instrument strategii personalnej firmy. W: Zarządzanie pracownikami. Poltext, Warszawa 2001. 5.Szreter T.: Współpraca zespołowa w bloku operacyjnym. Blok Operacyjny 2000, 2.

Autor: Joanna Borzęcka
Data dodania: 2008-06-27 11:13:08
Oceń
  • Currently 1.5/5 Stars.
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wyślij znajomemu
Wpisz adres e-mail osoby, do której chcesz wysłać informacje.

Informacja

Zaloguj się aby dodać komentarz.



Komentarze

moje 3 grosze ;)

dodałabym do artykułu jeszcze część mówiącą o bezpośredniej asyście do zabiegów operacyjnych (tak jak to ma miejsce w nzozach), tam gdzie zabieg wykonują 2 osoby tj. operator i instrumentariuszka. tu znaczenie ma nie tylko znajomość narzędzi, implantów czy materiału szewnego, ale też praktyczna znajomość przebiegu i celu zabiegu, umiejętność zakładania szwów chirurg. trzymanie haków, wycieranie pola itp.Istotna niezwykle jest tez dobra znajomość anatomii a w ortopedii i traumatologii również znajomość podstawowych praw fizyki, jak również siła i precyzja w działaniach manualnych:) niezwykle istotna jest również kreatywność instrumentariuszki, wtedy gdy zabraknie jakiegoś narzędzia (np. spadnie) by potrafiła natychmiast zaproponować operatorowi inne narzędzie zastępcze, coś czym można będzie poprowadzić zabieg dalej. nie zgodziłabym się również co do stwierdzenia, że instrumentariuszka nie ma wpływu na rodzaj wykonywanego zabiegu. w mojej niemalże 20 letniej praktyce instrumentariuszki niejednokrotnie razem z lekarzem podejmowałam decyzje odnośnie zmiany rodzaju zabiegu (bo jak wiadomo kwalifikacja do zabiegu nie zamyka końcowo rodzaju zabiegu) i dopiero po otwarciu okazuje się, że np. wyrostek jest "smutny" a rozmiar zwyrodnień w biodrze jest dużo rozleglejszy niż sugerowały to wyniki badan. wtedy rolą instrumentariuszki jest nie tylko wiedzieć jakie ma dostępne inne (nieplanowe) narzędzia i zestawy, ale także musi wiedzieć czy ma dostępne inne niż zaplanowane implanty czy inny specjalistyczny sprzęt (inny rodzaj, inna firma etc). i wtedy wspólnie z operatorem może ustalić (śródoperacyjnie) inny rodzaj zabiegu u danego pacjenta. wobec tego moim zdaniem ma wpływ na rodzaj wykonywanego zabiegu. zabrakło mi również trochę omówienia zaufania wśród koleżanek instrumentariuszek, przecież to strasznie ważne gdy bierzemy pod uwagę np. liczenie materiału, bądź też otwieranie zestawów czy pojedynczych sterylnych narzędzi. przecież ufamy koleżankom jak sobie samym i wierzymy, że jeśli brakuje chusty, to koleżanka zgłosi ten fakt, a nie skłamie bo "nie chce szukać w śmieciach", lub też gdy przy otwieraniu narzędzia zauważy uszkodzone opakowanie, bądź dotknie sterylnego narzędzia, również liczymy, że zgłosi ten fakt, choćby to było jedyne takie narzędzie na bloku. gdy zaczynałam moja prace na bloku to była właśnie jedna z pierwszych rzeczy których mnie nauczono ( odpowiedzialność, prawdomówność, rzetelność i uczciwość zawodowa ) więc i ja przekazuje to samo moim młodszym koleżankom. to już chyba wszystkie moje uwagi. artykuł świetny - przede wszystkim prawdziwy. pozdrawiam :)

REKLAMA
 
 
ISSN 2083-7852
Projekt i realizacja
UNIA EUROPEJSKA

Projekt współfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego.